Jeszcze raz los uśmiechnął się do niego. Gdyby nie ciemność, nie spostrzegłby może świateł migających przed nim, nie na powitanie, lecz ostrzegawczo.
Policja przybyła tu przed nim, trzy lub cztery samochody, jak ocenił. Możliwe, że ruszyli w pościg za kimś innym, ale w to wątpił. Prawdopodobnie Narcyz, zdany na siebie, powiedział przedstawicielom prawa to, co powiedział Boone’owi. W takim razie był to komitet powitalny. Chyba już go szukali, dom po domu. A jeśli tu, to w Shere Neck także. Oczekiwano go.
Dzięki zasłonie nocy, zszedł z drogi prosto na pole rzepaku, gdzie mógł się położyć i obmyślić następne posunięcie. Z pewnością niemądrze byłoby zjawić się w Dwyer. Lepiej skierować się teraz do Midian, zapominając o głodzie i zmęczeniu i ufając, że gwiazdy i instynkt go zaprowadzą. Continue reading “dobry doktor, wciąż w pogoni za wiedzą”
