<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ksiegarnia Powiesci</title>
	<atom:link href="http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info</link>
	<description>Kolejny blog oparty na WordPressie</description>
	<lastBuildDate>Tue, 02 Mar 2010 19:40:52 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Obejrzy je sobie o świcie.</title>
		<link>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/obejrzy-je-sobie-o-swicie/</link>
		<comments>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/obejrzy-je-sobie-o-swicie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 19:40:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[jak zarobić]]></category>
		<category><![CDATA[telekomunikacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/?p=15</guid>
		<description><![CDATA[Prawdopodobnie wybu­dowano go, aby służył całemu regionowi, bo zajmował teren znacznie rozległej szy niż tego wymagały potrzeby Midian. Wiele grobowców imponowało swoimi rozmiara­mi, a nawet z odległości było widać, że układ alejek, drzew i grobów nadawał cmentarzowi wygląd małego miasta.
Boone ruszył w kierunku cmentarza schodząc po zboczu wzgórza, cały czas dobrze widząc samo miasto. Przypływ [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Prawdopodobnie wybu­dowano go, aby służył całemu regionowi, bo zajmował teren znacznie rozległej szy niż tego wymagały potrzeby Midian. Wiele grobowców imponowało swoimi rozmiara­mi, a nawet z odległości było widać, że układ alejek, drzew i grobów nadawał cmentarzowi wygląd małego miasta.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Boone ruszył w kierunku cmentarza schodząc po zboczu wzgórza, cały czas dobrze widząc samo miasto. Przypływ adrenaliny, związany z odnalezieniem i blisko­ścią miasta, szybko minął, a ból i wyczerpanie, dotych­czas stłumione oczekiwaniem, powróciły i mściły się na nim. Wiedział, że długo to nie potrwa, zanim mięśnie zawiodą całkowicie i padnie. Może za murami cmentarza znajdzie jakiś kącik? Tam ukryje się przed prze­śladowcami i da odpocząć kościom.<span id="more-15"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Prowadziły tam dwa wejścia. Mała furtka w bocz­nym murze i wielkie podwójne wrota, wychodzące wprost na miasto. Wybrał pierwsze wejście. Było zamknięte na klamkę, lecz nie na klucz. Delikatnie pchnął furtkę i wszedł. Wrażenie, jakie odniósł na wzgórzu, znalazło tu potwierdzenie &#8211; cmentarz był miastem, grobowce wzno­siły się wysoko wokoło. Ich wielkość i, co teraz oceniał z bliska, staranność ich wykonania, zadziwiały. Jakież wspaniałe rodziny zamieszkiwały tutaj, zamożne na tyle, by chować zmarłych w takim przepychu? Małe wspólnoty żyjące na prerii trzymały się kurczowo ziemi, jedynego źródła utrzymania, lecz rzadko się bogaciły; a jeśli już, to tylko odkrywając ropę lub złoto, ale nigdy szczęśliwców nie było tak wielu. A tu: wspaniałe nagrobki, całe aleje zbudowane w różnorakich stylach, od klasycznego do barokowego, i ozdobione &#8211; aczkolwiek nie miał pewno­ści, czy znużone zmysły mówią prawdę &#8211; motywami z rozmaitych, zwalczających się religii.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Wszystko już za nim. Potrzebował snu. Nagrobki stały tu od, lub dłużej. Obejrzy je sobie o świcie.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Znalazł legowisko ukryte między dwoma grobami i położył się. Wiosenna trawa pachniała słodko. Spał już na o wiele mniej wygodnym posłaniu.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/obejrzy-je-sobie-o-swicie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Midian to było miasto-widmo.</title>
		<link>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/midian-to-bylo-miasto-widmo/</link>
		<comments>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/midian-to-bylo-miasto-widmo/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 19:40:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[jak zarobić]]></category>
		<category><![CDATA[testy sprzętu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/?p=14</guid>
		<description><![CDATA[O ma­łym Midian mogli zapomnieć kartografowie i ludzie ustawiający drogowskazy, ale czyż nie znalazł się tu ani jeden człowiek cierpiący na bezsenność? Czy dziecko, które bało się, gdy lampa nie świeciła przez całą noc? Bardziej prawdopodobne było to, że czekali na niego Decker i przedstawiciele prawa ukryci w cieniu, aż on głupi da się złapać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">O ma­łym Midian mogli zapomnieć kartografowie i ludzie ustawiający drogowskazy, ale czyż nie znalazł się tu ani jeden człowiek cierpiący na bezsenność? Czy dziecko, które bało się, gdy lampa nie świeciła przez całą noc? Bardziej prawdopodobne było to, że czekali na niego Decker i przedstawiciele prawa ukryci w cieniu, aż on głupi da się złapać w pułapkę. Najprostsze rozwiąza­nie &#8211; to dać nogę i pozwolić im dalej czuwać, ale na to nie miał już siły. Jeśli teraz się wycofa, ile będzie musiał czekać, żeby spróbować powrócić, co godzina przepro­wadzając rozpoznanie?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Postanowił posuwać się skrajem miasta i zorien­tować się nieco w jego położeniu. Jeśli nie znajdzie śladu obecności policji, wejdzie tam, zdecydowany na wszyst­ko. Nie po to przebył całą drogę, aby teraz zawracać.<span id="more-14"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Midian nie odkryło się przed nim, gdy zaczął je</span></span></span><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"> </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">okrążać od południowo-wschodniego krańca. Widział</span></span></span><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"> </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">tylko pustkę. Nie tylko ani śladu samochodów policyjnych na ulicach czy między domami; w ogóle nie było tam żadnych pojazdów policyjnych, czy innych &#8211; żadnych ciężarówek, samochodów terenowych. Zaczynał</span></span></span><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"> </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">się zastanawiać, czy przypadkiem nie było to miasto zamieszkane przez jedną z tych wspólnot religijnych, których przekonania nie pozwalają na używanie elekt­ryczności czy silnika spalinowego.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Gdy wspinał się na grzbiet niewielkiego wzgórza, gdzie leżało Midian, pojawiło się drugie, prostsze wyjaś­nienie. Po prostu w Midian nikt nie mieszkał. Ta myśl kazała mu się zatrzymać. Gapił się na domy, szukając jakichś śladów rozpadu, ale nie znalazł ich. Dachy nienaruszone, o ile mógł dostrzec, żaden z budynków nie wydawał się rozpadać. Jednocześnie, przy takiej spokoj­nej nocy, słyszał szmer gwiazd, lecz nie słyszał żadnych odgłosów dochodzących z miasteczka. Jeśli ktoś w Mi­dian jęczał przez sen, noc tłumiła ten dźwięk i pozo­stawała tylko cisza.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Midian to było miasto-widmo.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Nigdy w swoim życiu nie czuł się tak opuszczony. Stał jak pies, który wraca do domu i nie zastaje swoich właścicieli; nie wiedząc, co teraz oznacza życie albo co będzie oznaczało.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Tak trwał kilka minut, zanim wyrwał się z tego stanu i kontynuował swój obchód miasta. Dwadzieścia jardów dalej ujrzał jednak widok o wiele bardziej tajem­niczy nawet jak na opustoszałe Midian.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Po przeciwległej stronie miasta leżał cmentarz. Ze swego punktu widokowego widział go doskonale, cho­ciaż otaczały go wysokie mury.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/midian-to-bylo-miasto-widmo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>dobry doktor, wciąż w pogoni za wiedzą</title>
		<link>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/dobry-doktor-wciaz-w-pogoni-za-wiedza/</link>
		<comments>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/dobry-doktor-wciaz-w-pogoni-za-wiedza/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 19:29:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[amerykańskie]]></category>
		<category><![CDATA[testy sprzętu]]></category>
		<category><![CDATA[windows xp]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/?p=12</guid>
		<description><![CDATA[Jeszcze raz los uśmiechnął się do niego. Gdyby nie ciemność, nie spostrzegłby może świateł migających przed nim, nie na powitanie, lecz ostrzegawczo.
Policja przybyła tu przed nim, trzy lub cztery samochody, jak ocenił. Możliwe, że ruszyli w pościg za kimś innym, ale w to wątpił. Prawdopodobnie Narcyz, zdany na siebie, powiedział przedstawicielom prawa to, co powiedział [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Jeszcze raz los uśmiechnął się do niego. Gdyby nie ciemność, nie spostrzegłby może świateł migających przed nim, nie na powitanie, lecz ostrzegawczo.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Policja przybyła tu przed nim, trzy lub cztery samochody, jak ocenił. Możliwe, że ruszyli w pościg za kimś innym, ale w to wątpił. Prawdopodobnie Narcyz, zdany na siebie, powiedział przedstawicielom prawa to, co powiedział Boone’owi. W takim razie był to komitet powitalny. Chyba już go szukali, dom po domu. A jeśli tu, to w Shere Neck także. Oczekiwano go.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Dzięki zasłonie nocy, zszedł z drogi prosto na pole rzepaku, gdzie mógł się położyć i obmyślić następne posunięcie. Z pewnością niemądrze byłoby zjawić się w Dwyer. Lepiej skierować się teraz do Midian, zapomi­nając o głodzie i zmęczeniu i ufając, że gwiazdy i instynkt go zaprowadzą.<span id="more-12"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Wstał, przesiąknięty zapachem ziemi i skierował, się tam, gdzie jego zdaniem była północ. Wiedział, że może chybić celu o kilka mil, mając tak ogólne namia­ry, albo równie łatwo nie dostrzec go w ciemności. Nie­ważne; nie miał wyboru, co stanowiło jakieś pociesze­nie.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">W trakcie swej  krótkiej,  złodziejskiej  akcji nie , zdobył zegarka, więc upływ czasu mógł ocenić obser­wując tylko powolny ruch konstelacji nad głową. Powie­trze stało się chłodne, potem lodowate, ale kroczył dalej pomimo bólu, unikając, jak tylko możliwe, dróg, chociaż łatwiej by się po nich szło niż po zaoranym i obsianym gruncie. Było to rozsądne posunięcie. W pewnym momencie zobaczył dwa samochody policyjne, a za nimi</span></span></span><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"> </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">czarną limuzynę, które po cichu ciągnęły drogą, którą przekroczył minutę wcześniej. Nie umiał wytłumaczyć dlaczego, ale był pewien, i to bardzo, że pasażerem limuzyny był Decker, dobry doktor, wciąż w pogoni za wiedzą.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">I wtedy &#8211; Midian.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Znikąd &#8211; Midian. W jednej chwili noc, która była bezkształtną ciemnością, przeobraziła się w zgrupowanie budynków na horyzoncie, których malowane ściany słabo świeciły szaroniebieską poświatą pod gwiazdami. Boone stał tak przez kilka minut i napawał się widokiem. W żadnym z okien nie paliło się światło, ani na żadnym ganku. Musiało być już dobrze po północy, a mężczyźni i kobiety w miasteczku, wstający rano do pracy, powinni już spać. Ale ani jednego światła? To go zdziwiło.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/dobry-doktor-wciaz-w-pogoni-za-wiedza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Złapie tam okazję, dokąd tylko sobie zażyczy</title>
		<link>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/zlapie-tam-okazje-dokad-tylko-sobie-zazyczy/</link>
		<comments>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/zlapie-tam-okazje-dokad-tylko-sobie-zazyczy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 19:28:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[opisy gg]]></category>
		<category><![CDATA[windows xp]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/?p=11</guid>
		<description><![CDATA[ Jeśli nie istniało, jeśli było tylko talizmanem dla przerażonych i zagubionych &#8211; to też miało sens. Chciał spotkać śmierć, jaka go oczekiwała w poszukiwaniu krainy nigdzie nie istniejącej. To lepsze niż proszki, lepsze niż bezowocna gonitwa Deckera w poszukiwaniu związków i przyczyn.
Próba doktora, by wykorzenić potwora z Boone’a, skazana była na niepowodzenie. To jasne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"> <span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Jeśli nie istniało, jeśli było tylko talizmanem dla przerażonych i zagubionych &#8211; to też miało sens. Chciał spotkać śmierć, jaka go oczekiwała w poszukiwaniu krainy nigdzie nie istniejącej. To lepsze niż proszki, lepsze niż bezowocna gonitwa Deckera w poszukiwaniu związków i przyczyn.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Próba doktora, by wykorzenić potwora z Boone’a, skazana była na niepowodzenie. To jasne jak słońce. Boone-człowiek i Boone-potwór nie dawali się od siebie oddzielić. Stanowili jedność; podróżowali tą samą drogą w tym samym ciele i umyśle. A cokolwiek znajdowało się na końcu tej drogi, śmierć czy chwała, było przeznacze­niem ich obu</span></span><span style="font-size: small;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;">.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Na wschód od Peace River, mówił Narcyz, obok miasteczka Shere Neck, na północ od Dwyer.<span id="more-11"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Musiał się przespać pod gołym niebem na poboczu High Prairie, aż do następnego ranka, kiedy złapał okazję do Peace River. Samochód prowadziła kobieta, grubo po pięćdziesiątce, dumna z okolicy, którą znała od dzieciń­stwa i szczęśliwa, że może mu udzielić błyskawicznej lekcji geografii. Nie wspomniał o Midian, ale Dwyer i Shere Neck znała &#8211; to ostatnie, liczące sobie pięć tysięcy dusz, leżało na wschód od Autostrady numer 67. Zaoszczędziłby dobre dwieście mil, gdyby nie zapuścił się tak daleko w głąb High Prairie, jak mu kazano, lecz wcześniej skierował się na północ. Nie ma sprawy &#8211; stwierdziła, znała takie miejsca w Peace River, gdzie farmerzy zatrzymywali się na posiłek przed powrotem do swoich gospodarstw. Złapie tam okazję, dokąd tylko sobie zażyczy.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Znasz tam kogoś? &#8211; spytała.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Odparł, że zna.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Zbliżał się zmrok, gdy ostatni z kierowców wysadził go o milę czy coś koło tego od Dwyer. Patrzył, jak ciężarówka oddala się po żwirowej drodze w coraz ciemniejszą, niebieską przestrzeń, potem przeszedł kró­tki odcinek do miasta. Noc pod gołym niebem i po­dróżowanie samochodami farmerów po drogach, które najświetniejsze dni miały dawno za sobą, odbiły się na jego już i tak zdezelowanym zdrowiu. Godzinę zajęło mu, by niezauważenie dotrzeć na peryferia Dwyer, a w tym czasie zapadła noc.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/zlapie-tam-okazje-dokad-tylko-sobie-zazyczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uciekł, z ma­pą i z forsą, zanim strażnicy ustalili przyczynę alar­mu.</title>
		<link>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/uciekl-z-ma%c2%adpa-i-z-forsa-zanim-straznicy-ustalili-przyczyne-alar%c2%admu/</link>
		<comments>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/uciekl-z-ma%c2%adpa-i-z-forsa-zanim-straznicy-ustalili-przyczyne-alar%c2%admu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 19:26:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[telekomunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[testy sprzętu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/?p=8</guid>
		<description><![CDATA[Chociaż odległość z Calgary do Athabaski wynosiła nieco więcej niż trzysta mil, ta podróż przeniosła węd­rowca do granic innego świata. Na północy autostrady były nieliczne, a ludzi jeszcze trudniej było spotkać. Na rozległych obszarach prerii rozciągały się lasy, moczary, gdzie zamieszkała dzikość. Kraina ta stanowiła granicę doświadczeń dla Boone’a. Wyznaczały ją Bonnyville na południowym wschodzie, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Chociaż odległość z Calgary do Athabaski wynosiła nieco więcej niż trzysta mil, ta podróż przeniosła węd­rowca do granic innego świata. Na północy autostrady były nieliczne, a ludzi jeszcze trudniej było spotkać. Na rozległych obszarach prerii rozciągały się lasy, moczary, gdzie zamieszkała dzikość. Kraina ta stanowiła granicę doświadczeń dla Boone’a. Wyznaczały ją Bonnyville na południowym wschodzie, dokąd dowiózł go kierowca ciężarówki, dwudziestolatek; Barrhead na południowym zachodzie i sama Athabaska. Terytoria leżące dalej pozostawały nieznane, ot, nazwy na mapie. Czy też ści­ślej &#8211; brak tych nazw. Olbrzymie połacie ziemi upstrzo­ne gdzieniegdzie małymi osiedlami rolniczymi, z których jedno nosiło nazwę wymienioną przez Narcyza: Shere Neck.<span id="more-8"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Mapę, na której znalazł tę informację, zdobył ra­zem z gotówką wystarczającą akurat na butelkę bran­dy, włamując się do trzech samochodów na podziem­nym parkingu na przedmieściach Calgary. Uciekł, z ma­pą i z forsą, zanim strażnicy ustalili przyczynę alar­mu.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Deszcz umył mu twarz; zakrwawioną koszulkę wyrzucił na śmietnik, szczęśliwy, że znów czuje na ciele swoją ukochaną kurtkę. Potem złapał okazję do Edmonton i następną do High Prairie. Poszło łatwo.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Łatwo? Szukać miejsca, o którym tylko słyszał plotki wśród lunatyków? Może i niełatwo. Ale to było konieczne, nawet nieuniknione. Ta podróż zaczęła się w chwili, gdy ciężarówka, pod której kołami miał zginąć, odrzuciła go. A chyba nawet na długo przed tym, tylko</span></span></span><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"> </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">nie odczytał poprawnie zaproszenia. Przekonanie o racji swego działania uczyniło zeń niemal fatalistę. Jeśli Midian istniało i chciało wziąć go w swoje objęcia, to podróżował do miejsca, gdzie znajdzie wreszcie trochę zrozumienia i spokoju.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://ksiegarnia.moje-powiesci.info/uciekl-z-ma%c2%adpa-i-z-forsa-zanim-straznicy-ustalili-przyczyne-alar%c2%admu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
