mar 02 2010

Uciekł, z ma­pą i z forsą, zanim strażnicy ustalili przyczynę alar­mu.

Kategoria: telekomunikacja, testy sprzętuadmin @ 19:26

Chociaż odległość z Calgary do Athabaski wynosiła nieco więcej niż trzysta mil, ta podróż przeniosła węd­rowca do granic innego świata. Na północy autostrady były nieliczne, a ludzi jeszcze trudniej było spotkać. Na rozległych obszarach prerii rozciągały się lasy, moczary, gdzie zamieszkała dzikość. Kraina ta stanowiła granicę doświadczeń dla Boone’a. Wyznaczały ją Bonnyville na południowym wschodzie, dokąd dowiózł go kierowca ciężarówki, dwudziestolatek; Barrhead na południowym zachodzie i sama Athabaska. Terytoria leżące dalej pozostawały nieznane, ot, nazwy na mapie. Czy też ści­ślej – brak tych nazw. Olbrzymie połacie ziemi upstrzo­ne gdzieniegdzie małymi osiedlami rolniczymi, z których jedno nosiło nazwę wymienioną przez Narcyza: Shere Neck.

Mapę, na której znalazł tę informację, zdobył ra­zem z gotówką wystarczającą akurat na butelkę bran­dy, włamując się do trzech samochodów na podziem­nym parkingu na przedmieściach Calgary. Uciekł, z ma­pą i z forsą, zanim strażnicy ustalili przyczynę alar­mu.

Deszcz umył mu twarz; zakrwawioną koszulkę wyrzucił na śmietnik, szczęśliwy, że znów czuje na ciele swoją ukochaną kurtkę. Potem złapał okazję do Edmonton i następną do High Prairie. Poszło łatwo.

Łatwo? Szukać miejsca, o którym tylko słyszał plotki wśród lunatyków? Może i niełatwo. Ale to było konieczne, nawet nieuniknione. Ta podróż zaczęła się w chwili, gdy ciężarówka, pod której kołami miał zginąć, odrzuciła go. A chyba nawet na długo przed tym, tylko nie odczytał poprawnie zaproszenia. Przekonanie o racji swego działania uczyniło zeń niemal fatalistę. Jeśli Midian istniało i chciało wziąć go w swoje objęcia, to podróżował do miejsca, gdzie znajdzie wreszcie trochę zrozumienia i spokoju.

Leave a Reply